Ten przepis jakoś mi się tak wyobraził dawno temu, kiedy szłam z synkiem na spacer. Rzeczywiście, pyszny wyszedł. Dla dwóch osób potrzeba do niego:
niewątpliwie ryby (w filetach, w zasadzie obojętne jakiej)
ca. 200 g szpinaku w liściach, mrożony albo świeży
2 ząbki czosnku
150 g gorgonzoli (lub jakiegoś podobnego sera pleśniowego)
kubek słodkiej śmietany do ubijania (30%)
Rybę (jeśli mrożona, rozmrozić) posolić i ułożyć w żaroodpornym naczyniu. Rozmrożony (lub ugotowany) szpinak doprawić czosnkiem, solą i czym tam kto lubi; położyć na rybę. Śmietanę trochę poubijać, żeby nie była taka całkiem płynna, i wkruszyć do niej ser i wymieszać to na taką pulpę; wylać toto na szpinak. Wsadzić do pieca na jakieś 180° na jakieś pół godziny. Dobre z ryżem, bo tłuste.
Wersja imprezowa, rzecz jasna trzeba wziąć wszystkiego więcej: rybę pokroić na kawałki, obtoczyć w mące i usmażyć na patelni. W naczyniu żaroodpornym ułożyć najpierw warstwę ugotowanego ryżu (lub makaronu), rybę i szpinak; śmietanę trzymać osobno. Takie coś może stać i stać, przy gościach można w ostatniej chwili polać i wrzucić do pieca na czas podgrzania.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen